Moje niebo to nie miejsce, a stan umysłu.

Nie opisuje go żadna księga, ani żadne z przysłów;

Moja kuźnia pomysłów - odlot na trzeźwo,

Gdy mój high widzą ćpuny to z wrażenia blednął.

Obietnice...

...szczególnie moje, w kwestiach systematyczności są jak gadaniny polityków - niby słuchasz, kiwasz głową, nie dowierzasz, a w rezultacie i tak nie masz innej możliwości jak pokornie zaakceptować. PONAD miesiąc temu obiecałem sobie i Tobie, czytelniku, że będę pisał raz na dwa dni. Do dnia dzisiejszego powstać powinno 16 wpisów; nie powstał żaden. Morał? Nie warto zapowiadać zmiany, do póki nie zakotwiczyło się pierwszego poważnego sukcesu w trudnej drodze, pełnej wyrzeczeń i zmagań.

A teraz jestem w Tatrach...

Z prawej i lewej

    Już wczoraj otwierałem notatnik, by zacząć pisać, lecz wczoraj wygoniła mnie późna pora. Dzisiaj z kolei przywodzi mnie tutaj zwykłe postanowienie: będę pisał do dwa dni. Chore, nielogicznie postanowienie! Jaki sens ma pisanie - na siłę oraz mimo wszystko - co konkretny czas?! Być może nauczy mnie to trochę systematyczności, której zabrakło mi w drugim semestrze i której brak przyprowadził problemy...zupełnie niepotrzebne; pewne jest, że można było ich uniknąć. A więc, piaskarze, do roboty!