Moje niebo to nie miejsce, a stan umysłu.

Nie opisuje go żadna księga, ani żadne z przysłów;

Moja kuźnia pomysłów - odlot na trzeźwo,

Gdy mój high widzą ćpuny to z wrażenia blednął.

Nie warto pomagać?

-----------------------------UWAGA! INSPIROWANE ŻYCIEM-----------------------------
  Siedzisz swobodnie i komfortowo we własnym domu, wzrok wbity w jasny ekran komputera. Twój mózg przetwarza informacje docierające do Ciebie wyłącznie przez narząd wzroku, a ruchy ograniczają się do kończyn górnych. Działasz - przynajmniej tak Ci się wydaje. Jesteś niemym widmem człowieka, którego świadomość połączona jest ze świadomością milionów innych użytkowników internetu; zbiorowy byt - coś czego bardzo boję się po śmierci. Nie neguję pozytywnych aspektów internetu, nie chcę wyliczać też jego negatywów, jednak pragnę nawiązać tym samym do trendu internetowego pomagania, który zrodzony został, jako jedno z wielu następstw social media.



"1Like = 1$" , "Pomóż udostępniając" itd. itd.... Wszyscy pomagają, a przynajmniej dają sobie samym, bo nikomu innemu, poczucie pomagania. Czy to jest już szczyt możliwości współczesnych? Czy aby nie wystarcza teraz już samo pomaganie własnemu sumieniu i ego? Na szczęście nie jest tak źle jakby mogło się wydawać; istnieje w nas jeszcze chęć do pomagania właściwego - czynem, nie tylko ruchem palca. Przekonujemy się o tym z dnia na dzień, gdy informacje o kolejnych śmiertelnych ofiarach oraz nieudolnych działaniach polityków, są przerywane krótkimi wzmiankami, jak to ktoś, gdzieś, zrobił coś dobrego dla bliźniego.
 
   Czym jednak jest ta pomoc? Kto i dlaczego pomaga? Przecież zagłębiając się w motywy i źródła pomocy odnajdujemy tyle sprzecznych aspektów.
Mówi się, że człowiek, który pomaga ma w sobie duży poziom altruizmu, jednak wnikając głębiej odnajdujemy satysfakcję z poczynionej pomocy, więc tym samym wchodzi tutaj swego rodzaju egoizm - zaspokajanie własnego wnętrza, budowanie go oraz umacnianie koncepcji siebie. Wciąż jednak uważam to za najczystszą i najlepiej umotywowaną formę pomocy, bo nie wyobrażam sobie jak można by wydestylować zupełnie czysty altruizm, który w żaden sposób, świadomie, bądź nieświadomie, nie oczekuje tego przyjemnego "grzania" wewnątrz, po zrobieniu czegoś dla drugiej osoby. Motywów pomocy jest z pewnością przynajmniej połowę  ile ludzi stąpa po tym globie i wymieniać można by długo.
   Kolejną pomocą, na którą warto zwrócić uwagę jest pomoc instytucji, których celem statutowym jest pomaganie; najczęściej zbierają one persony, które ten najczystszy do osiągnięcia altruizm przejawiają, mimo, że są wśród nich też Ci, którzy upatrują sobie w "trendzie" pomocy dobry biznes.
 
   Wspomniane wyżej rodzaje pomocy są jednak czymś naturalnym, ponieważ funkcjonują w naszym społeczeństwie od dawien dawna, więc nie ma co rozwijać kolejnego dyskursu, rodem z Foucault, na ten oklepany temat. To co przykuło moją myśl, zawirowało nią oraz zaabsorbowało, to pomoc angażowana i realizowana przez firmy.
Wspomniawszy wcześniej, zaznaczyłem iż tekst jest inspirowany ściśle życiem i teraz tę zapowiedź będę realizował. Myśli moje nt. pomocy udzielanej przez wyżej wspomniane podmioty, zostały uruchomione wydarzeniem inicjowanym przez PZU, bądź też przez pewną osobę, którą na linijkach przedstawię niebawem (inicjacja bywa tematem zawstydzającym, dlatego też nie wskazuję jasno "kto zaczął"); najbezpieczniej będzie jednak powiedzieć, że wszystko powstało dzięki x. Jackowi Stryczkowi. Mowa tutaj o uczestnictwie w Szlachetnej Paczce, lecz uczestnictwie nietuzinkowym, wyjątkowym, PR'owym, jednakże wciąż ważnym. Tak właśnie się złożyło iż uczestnictwo w tej szlachetnej(!) inicjatywie po raz pierwszy przez moją osobę, było czymś odmiennym od standardowego działania paczki - miałem po prostu łatwiej i jednocześnie ciekawiej(jeśli można to tak nazwać). Widocznie moje poprzednie podejścia się nie udawały, ze względu na ten szczególny fakt, że miało to wyglądać właśnie w ten sposób.

-----------------po krótkiej przerwie, wracam do myśli - teraz już prowadzonej w bardziej przejrzystej formie, przepraszam----------------

   Robiąc poranny przegląd różnorodnych, obserwowanych przeze mnie segmentów sieci, natrafiłem na film - kolejny z serii, jak mi się wydawało - publikowany na kanale Mówiąc Inaczej. Krótki ten materiał zachęcał do udziału w Szlachetniej Paczce (to przede wszystkim!), a dodatkowo tworzył możliwość zgłaszania się do drużyny Pauliny Mikuły, która pod mecenatem PZU, miała tworzyć standardową, lecz jakże wyjątkową "paczkę" dla wybranej przez się rodziny. Zachęcony inicjatywą, zniechęcony niebieskim logotypem, zachęcony personą, która sprawiła już na mnie pozytywne wrażenie, zniechęcony następnie brakiem zaufania do wszelkich internetowych zgłoszeń, a koniec końców zachęcony możliwością "skodyfikowania" swoich pomysłów odnośnie zawartości tejże paczki, postanowiłem zasiąść i napisać, jak się potem okazało coś w formie listu, a nie zwyczajnego zbioru, czy listy koncepcji. Krótko po tymże zgłoszeniu dostałem odpowiedź iż zostałem wybrany do drużyny. Miło się człowiekowi zrobiło, bo mimo wszystko dobra to akcja, potrzebna, a dodatkowo można zająć miejsce w drużynie, na złość wszystkim innym, którym zależało tylko na spotkaniu wspomnianej już wcześniej niewiasty.

   Co do samego dnia, opowiadać można by wiele, można też podsumować zwięźle: było produktywnie, konkretnie, radośnie i satysfakcjonująco. Były sytuacje, które przez niektórych mogłyby zostać uznane za nietaktowne i to powód, dla którego pewnych wypowiedzi warto nie cytować. Były sytuacje, przepełnione potrzebą pomocy, realną troską o takie rzeczy jak odpowiedni rozmiar i wygląd kupowanych rzeczy(by były praktyczne, a jednocześnie się podobały). Te parę godzin sprawiło, że w mojej głowie powstała imaginacja tejże rodziny, tworząc jednocześnie jakąś niewytłumaczalną więź. Pod kątem personalnym było również bardzo przednio, ponieważ "twarz" wydarzenia nie przyćmiła reszty ekipy, która była po prostu świetna. Tak, w tych paru zdaniach można wyrazić pozytywne emocje, które we mnie tkwią po tym wydarzeniu, a to na pewno sprawi, że w przyszłorocznej edycji z pewnością znajdzie się wkład z mojej strony, skoro emocjonalnie już się zakotwiczyłem.

   Wróćmy jeszcze na chwilę przed końcem do firm, posługując się dla wygody tę konkretną niebieską. Bardzo ładny gest. Wiele rodzin na pewno dzięki nim skorzystało; bezpośrednio, poprzez obdarowanie oraz pośrednio poprzez szkolenia, które Firma zapewnia dla liderów SzP.
Jednak muszę objawić tutaj swoje krytyczne(w sensie zdystansowanego oceniania) podejście do wszelkich aspektów. Przede wszystkim pomoc niebieskich nie wygląda mi na tę bezpośrednio motywowaną altruizmem, a nazwa "Fundacja PZU", nie czyni z kogoś społecznikiem. To oczywiście nasuwa konkretny powód, czyli tzw. "ocieplanie wizerunku firmy", a tym, których logotyp w zimnym kolorze stworzony, których opinia przez laty leciała na łeb, na szyję, bardzo się przyda taki zabieg. Zauważamy zresztą, że proces ocieplania w Firmie trwa od pewnego czasu; zmiana logotypu, na bardziej "gładki", lecz niezrozumiały, zmiana strategii marketingowych, wprowadzenie "hitu" jakim są Mocnopomocni (mimo, że wysiłku, ani koncepcji to nie wymagało, jednak się "sprzedało", bądź zostało "kupione"), a na koniec eksponowane działania fundacji.
Wartą zauważenia kwestią jest dla mnie również fakt udziału różnych tego typu firm wyłącznie w akcjach medialnych, na których mogą bezpośrednio skorzystać; żadna firma nie angażuje się w pomoc personalną i jednostkową, bo zwyczajnie niezauważona pomoc to dla nich nie pomoc.
Mimo, że nie jest to forma pomocy, od której czuję tę "prawdziwą aurę" to świadomość, że gdzieś pomiędzy odbiorcami pomocy, a "zleceniodawcą", są ludzie, tacy jak my(tworzący drużynę SP Pauliny), którzy swoim zaangażowaniem czynią tę pomoc tą prawdziwą i magiczną.

   Mam nadzieję, że ktoś z ramienia PZU, czytający ten wpis, nie uznałby go za atakujący, ceniąc formę bardziej analityczną, choć przeprowadzoną na podstawie konkretnego przykładu; a to z powodu, że zwyczajnie nie miałem takiego celu, cieszę się, że dzięki takim firmom wiele akcji ma prawo bytu, a po trzecie Kreuj nie psuj stara się aktualnie o grant na II edycję kampanii właśnie od Fundacji PZU. ;)

Krystian Chról, Chról, Niebo, Twórczość, Społeczeństwo, Blog, Proza, Felieton, Esej, Nieb0 
Prześlij komentarz