Moje niebo to nie miejsce, a stan umysłu.

Nie opisuje go żadna księga, ani żadne z przysłów;

Moja kuźnia pomysłów - odlot na trzeźwo,

Gdy mój high widzą ćpuny to z wrażenia blednął.

Mowa jest srebrem, a mądra mowa złotem...mydlenie z kolei jest bezcenne

Gdy dręczy Cię pewien wyrazisty fakt - mów...o czymś mglistym, mydlanym i niekonkretnym, być może sam się nie połapiesz, że KTOŚ zmienił temat.





Łut szczęścia czasem dzieli nas od najlepszej historii w życiu, bądź dobrego zakończenia. Całe życie bazuje na przypadkach, nie ma reguł i sztywnych schematów. Człowiek wiedzie los człowieczy i nie łatwo jest go objąć w jakichkolwiek ramach. Socjologia próbuje, psychologia próbuje, ekonomia próbuje - i nic, wszystko unosi się jedynie w sferach domysłów oraz założeń; zero pewników. Bo czasem mały szczegół potrafi wszystko odmienić...

Jakimś naturalnym faktem społecznym stało się to, że jesteśmy determinowani przez otoczenie i nic poradzić nie możemy, a to przecież bujda! Każdy z nas, jako indywiduum ma prawo do stanowienia o sobie i przeciwstawiania się presji otoczenia - czymkolwiek to otoczenie by nie było; innymi ludźmi, władzą, pieniędzmi czy utartym zwyczajem.
Tak rzadko staramy się wpłynąć radykalnie na tok naszego życia, wywrócić je w taki sposób, by założenia, którym jesteśmy wierni, miały prawo do wypełniania się. Nie mówię tu o wielkiej zewnętrznej rewolucji, tylko o "drobnych" , z punktu widzenia globalnego, zmianach, mogących wywrzeć na nas, na naszym wnętrzu, tak duży pozytywny wpływ. Nawet nie wiemy jak wiele możemy uczynić ze swoim życiem - łamiąc utarte schematy niemożności i uciemiężenia. Nie wiemy, bądź nie chcemy wiedzieć, bo jak wiadomo ze świadomością wiąże się odpowiedzialność, a dla wielu odpowiedzialność łatwiej jest przyjmować w grupie, niż indywidualnie. Lecz w takim wypadku, gdy rządzi nami strach przed odpowiedzialnością jednostkową, powinniśmy sobie zadać pytanie: "Czy jestem gotowy przełamać strach, tylko, a raczej AŻ, po to, by zacząć realizować własne założenia?".
No właśnie! To powinien być punkt wyjścia, dla każdego kto już nieśmiało zapędzi swój umysł w sfery rozmyślań nad ewentualnym wywieraniem wpływy na swoje życie. Dla osób, które na powyższe pytanie odpowiedzą sobie "NIE", nie przewiduję innego wyjścia niż dalej tkwić w przestrzeni pozornie indywidualnych decyzji.
Jak często mając okazję do pewnych kontaktów interpersonalnych, stajecie się nagle kukiełkami; przytakującymi, bądź dającymi się sprowokować do niepotrzebnej wymiany poglądów, zamiast działać zgodnie ze swoimi chęciami i aktualnym nastawieniem? Dzieje się tak tylko i wyłącznie dlatego, że wydaje nam się, wszystkim się wydaje, że tak po prostu wypada. Prawda jest jednak taka, że należy mieć rozgraniczenie pomiędzy tym, co jest normami społecznymi, a zwyczajnymi utartymi "powinnościami", których przestrzeganie nie jest wymagane do niewprowadzania dysfunkcji w społeczeństwie. Nie chodzi tutaj o wielką potrzebę buntu, tylko o zwyczajne działanie zgodne z sobą samym, dbałość o swego rodzaju higienę psychiczną oraz moralną. Dla przykładu, gdy ktoś, nowo-poznany, nie przypada Wam zupełnie do gustu, czy potraficie, zamiast silić się na sztuczne tematy do rozmów, powiedzieć tej osobie, że to nie hula i nie macie wcale chęci na jakąkolwiek rozmowę? Sam wiele razy miałem momenty, gdy zamiast zatrzymać toksyczną/niepotrzebną relację, wdawałem się w nią, starałem się utrzymać niepotrzebne pozory, jednak szybko zdałem sobie sprawę z pojawienia się obiektywnego problemu jaki takie postępowanie tworzy. Mianowicie prowadzi to do sytuacji, gdy ludzie często nie wiedzą czy fakt tego, że rozmawiając z nowo-poznanym człowiekiem przez dłuższy czas to powód by myśleć, że zwyczajnie "dorwało się" świetnego kompana do rozmów, czy ta druga osoba rozmawia z nami i podtrzymuje tę rozmowę, wyłącznie ze względu, iż wydaje jej się to właściwym postępowaniem.

Dlatego też warto zamiast działać według utartych szlaków, działać szczerze, prawdziwie, nie robiąc nic wbrew sobie. To prowadzi do wewnętrznego ukontentowania, mniejszej ilości niejasności w kontaktach międzyludzkich i w ogólnym rozrachunku do lepszego świata - mówiąc już bardzo patetycznie.

Jak bardzo zapach potrafi się związać z osobami... Niesamowite, gdy czujesz zapach, zwraca on Twoją uwagę, jest przyjemny, przywołuje pewne niejasne obrazy, po czym nagle trafia do nas KTO pod tym zapachem się kryje - niby nie jesteśmy zdziwieni, ale wprawia to nas w dziwne poczucie stąpania na granicy świata materialnego i metafizycznego...
Krystian Chról, Niebo, Twórczość, Społeczeństwo, Blog, Proza, Felieton, Esej, Nieb0
Prześlij komentarz