Moje niebo to nie miejsce, a stan umysłu.

Nie opisuje go żadna księga, ani żadne z przysłów;

Moja kuźnia pomysłów - odlot na trzeźwo,

Gdy mój high widzą ćpuny to z wrażenia blednął.

Mowa jest srebrem, a mądra mowa złotem...mydlenie z kolei jest bezcenne

Gdy dręczy Cię pewien wyrazisty fakt - mów...o czymś mglistym, mydlanym i niekonkretnym, być może sam się nie połapiesz, że KTOŚ zmienił temat.



Przeskok

Jak wiele rzeczy może w życiu zaskoczyć? Powiedzieć można, że to zazwyczaj jedna sytuacja, na jakiś czas. Jednak co w momencie, gdy następuje kumulacja? Co dzieje się w chwili gdy człowiek uświadamia sobie, że takie multum idei, wydarzeń i rzeczy, dopadło go ze wszystkich stron?
Wtedy, ten człowiek ma wybór; żyć, korzystając z impetu, który posiada, bądź zgnić, wytracając prędkość na auto-dedykowanych żalach. BANG! Ja właśnie jestem w tym momencie i już wiem, że nie wybrałem drugiej opcji, a wiem to dlatego, że przeżywam opisywany wyżej stan od jakiegoś miesiąca.
Pokusić się można nawet o stwierdzenie, że z tego stanu już pomału występuję, stając na równe nogi, na pewnym gruncie.

Konsekwencja

Dzisiaj będzie niezwykle krótko i treściwie - choć podejrzewam, że i tak parę wtrąceń i tasiemcowatych myśli się zdarzy. Chodzi o konsekwencję tego co mnie już zdążyło dopaść, wraz z rozpoczętym - pierwszym w życiu - rokiem akademickim. O czym mowa? A no o tym, że zapowiada się bardzo dużo pisania; przepisywania notatek z wykładu na komputer, by stały się bardziej czytelne i przejrzyste, pisania referatów, przygotowywania streszczeń poszczególnych obszarów wiedzy, jaką powinienem posiąść. Z racji tego, że me studia wymagają ode mnie niezwykle dużej ilości posługiwania się i ręką i klawiaturą, do tworzenia znaków, układających się w zdania pełne treści, będę konsekwentny i postaram się nie zrażać w wolnych chwilach pisaniem - tworząc dla sportu i własnej rozrywki kolejne strofy mej pisaniny.
Z krótkich zbyt personalnych przemyśleń - nie chciałbym prowadzić tutaj pamiętnika - mogę powiedzieć, że pierwszy tydzień studiów zapowiada się obiecująco, jednakże widzę już pewne elementy, które mogą mnie znokautować. Nie chodzi tu o to, że ja sobie mogę nie poradzić z czymkolwiek. Pff..Ja nieradzący sobie z czymś? OKSYMORON ;) Chodzi o to, że wymaganie jakim jest systematyczność, może być moją piętą achillesową, która w pewnym momencie nie wytrzyma nacisku i pęknie z głośnym: KRACH! Jednak nie ma co gdybać, trzeba się trzymać i poczekać co przyniesie przyszłość.
Na głębsze rozkminy przyjdzie czas, jednak aktualnie trzeba ustabilizować, wprawić w należyty rytm i usystematyzować swoje życie studenta. Studenta Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji.