Moje niebo to nie miejsce, a stan umysłu.

Nie opisuje go żadna księga, ani żadne z przysłów;

Moja kuźnia pomysłów - odlot na trzeźwo,

Gdy mój high widzą ćpuny to z wrażenia blednął.

zbyt wiele wspomnień

Bum, bum, bum.
Głowę zaprząta szum.
Składam dłonie razem
Tak jak wspomnienia.
Tu jestem sam,
Ale nie tam -
- Obrazy żywe jakbym miał
To co było...


Jednak sam siedzę z papierosem
Znowu mam siebie i bezsenną noc też.
Nie jestem mocny więc
Buduję mur. Wokół
To się kłębi, jak łzy w oku,
Które wystąpiły jak krople potu
Ze zmęczenia...


Spadam w dół, dystans się zwiększa.
Otwieram okno, patrzę.
Dzisiaj zwyciężam, swój strach,
Swoją samotność. Zobaczyłem,
Zamykam okno...


Spojrzałem wgłąb,
Wyciągając niepotrzebnie,
Myśli, które mówią, że było pięknie.
O tak... czuję znowu ten zapach.
Stop! Jak mogłem zapomnieć?
To co było, nie ma prawa wracać!


Buduję nowy świat!
Teraz pora bym ja,
Mimo tego, że sam, miał to co chcę.
Kocham życie, więc będę
Czerpał z niego więcej i więcej
I nigdy już, nie dam się zabijać,
Nie mam na to sił...
Wybacz.
Prześlij komentarz