Moje niebo to nie miejsce, a stan umysłu.

Nie opisuje go żadna księga, ani żadne z przysłów;

Moja kuźnia pomysłów - odlot na trzeźwo,

Gdy mój high widzą ćpuny to z wrażenia blednął.

Nie warto pomagać?

-----------------------------UWAGA! INSPIROWANE ŻYCIEM-----------------------------
  Siedzisz swobodnie i komfortowo we własnym domu, wzrok wbity w jasny ekran komputera. Twój mózg przetwarza informacje docierające do Ciebie wyłącznie przez narząd wzroku, a ruchy ograniczają się do kończyn górnych. Działasz - przynajmniej tak Ci się wydaje. Jesteś niemym widmem człowieka, którego świadomość połączona jest ze świadomością milionów innych użytkowników internetu; zbiorowy byt - coś czego bardzo boję się po śmierci. Nie neguję pozytywnych aspektów internetu, nie chcę wyliczać też jego negatywów, jednak pragnę nawiązać tym samym do trendu internetowego pomagania, który zrodzony został, jako jedno z wielu następstw social media.

Jak powstał pewien człowiek

W ramach wprawiania się w pisanie fabularne, powstało takie ot opowiadanie. Z pewnością dla wielu będzie oderwane z kontekstu, jednak mam nadzieję, że poczujecie klimat; nie wszystko może być podane na tacy!

NARODZINY N


Jam przeciwko książkom!

Po pierwsze: Jak widać, galaktyka poszła w odstawkę na rzecz mojego ryja w makro; nigdy nie sądziłem, że znam się na marketingu, lecz postanowione: nowa szata graficzna.
Po drugie: Po prawej mnóstwo opcji umożliwiających śledzenie - zapraszam.
Po trzecie: Róbcie szlachetne paczki, bo to już ostatni dzwonek.
Po czwarte: Pierwszy opublikowany na YT utwór z moim tekstem, co prawda tylko refren, ale wkrótce będą inne nowości: http://youtu.be/OPFo8pe1_Yc
Po piąte: Szukamy ciągle sponsora dla Kreuj nie psuj. Jeśli ktoś może pomóc, to zapraszam do kontaktu. 
Po szóste: Nienawidzę wyliczanek poprowadzonych w ten sposób.

"Jam przeciwko książkom!" - tak też brzmi tytuł tego oto wpisu, dlatego też już spieszę ze strumieniem swych przemyśleń.

Ekshibicjonizm MAKSYMALNY

Parę osób powiedziało mi kiedyś, że uprawiam tutaj swego rodzaju ekshibicjonizm emocjonalny, czemu dosyć pewnie i jednoznacznie zaprzeczyłem, zdając się na to iż kontroluję treści tutaj udostępniane, wręcz kreuję obraz siebie, nie zdradzając koncepcji mnie. Nie sugeruję w żaden sposób nieszczerości, bo to co piszę jest szczere, jednak zaznaczam, że trafiają tutaj przede wszystkim opinie, dywagacje na różne tematy, a popierane czasem osobistymi "wyrzutami" mają tylko zyskać na sile. Jednak te "wyrzuty" są kwestiami, które ma szanse poznać każdy kto mnie zna i przebywa w moim towarzystwie i nie jest to kwestia mojej egzaltacji.
Ale! Ale, ale, ale, przyszedł ten moment kiedy napiszę coś tak osobistego jak nigdy, poza listami i wierszami. Napiszę to w pewien sposób z konieczności, a jako, że będzie już napisane to nic nie stoi na przeszkodzie, by to opublikować tutaj. Napiszę esej na psychologiczne koncepcje człowieka, w którym przeanalizuję swoją własną inteligencję emocjonalną. Będzie się działo, chyba...

Krążenie

Spragniony wytwór wyobraźni wypełza każdym otworem Twojego ciała. To obleśne, gdy patrząc prosto w moje oczy, cuchniesz pragnieniem. Odpierdol się!

Zezwierzęcenie

Smutek nieopanowany dopada, gdy człowiek obserwuje to jak przedstawiciele naszego gatunku zachowują się niczym zwierzęta. Zero dialogu, zero wiedzy, działania na podstawie instynktu stadnego i wyzwalanie nieopanowanych pokładów agresji.
No rzesz !kurwa! miej te swoje poglądy, poglądziki, uprzedzenia, uprzedzonka, ale nabądź umiejętność wyrażania ich werbalnie, artykułowanymi dźwiękami, zdobędziesz już pierwszą cechę, która odróżni Cię od zwierząt!
Skąd w ludziach tyle pustki, czyżby wdarła się czarna dziura w głowy pewnych istot i zabrała im wszystko co tam było?
Boże - jaki byś nie był, jakiego koloru i w ilu postaciach, proszę daj mi więcej dystansu, albo odmień oblicze tej Ziemi, całej Ziemi.
Krystian Chról Niebo Twórczość Społeczeństwo Blog Proza Felieton Esej 

Życie to ciągłe straty.

   Życie to ciągłe straty. O tak... Nie chcę tym stwierdzeniem wprowadzać morowego nastroju, jednak pragnę stwierdzić prostą i oczywistą życiową prawdę. Nic to przerażającego(przynajmniej nie zawsze), co spędza nam z powiek sen(choć czasem się to zdarza). Jest to pewien fakt, który wymaga wypowiedzenia go na głos, by w tej oczywistości wyblakł i stał się bardziej znośny, bardziej przyswajalny, wtedy gdy rzeczywiście w nas uderza. Życie to ciągłe straty.

KOR ynzcigam

   Zbliża się...nieuchronnie i nareszcie. Zbliża się moment, w którym stanę jeszcze bliżej szansy na emocjonalną wolność. Oczekuję w napięciu, czując, że to chyba ostatnia szansa jaka aktualnie majaczy gdzieś na horyzoncie. Co jeśli okaże się złudna? Mam na tę ewentualność plan, jednak to nic łatwego...i nie wiem czy to dobre rozwiązanie...

Mowa jest srebrem, a mądra mowa złotem...mydlenie z kolei jest bezcenne

Gdy dręczy Cię pewien wyrazisty fakt - mów...o czymś mglistym, mydlanym i niekonkretnym, być może sam się nie połapiesz, że KTOŚ zmienił temat.



Przeskok

Jak wiele rzeczy może w życiu zaskoczyć? Powiedzieć można, że to zazwyczaj jedna sytuacja, na jakiś czas. Jednak co w momencie, gdy następuje kumulacja? Co dzieje się w chwili gdy człowiek uświadamia sobie, że takie multum idei, wydarzeń i rzeczy, dopadło go ze wszystkich stron?
Wtedy, ten człowiek ma wybór; żyć, korzystając z impetu, który posiada, bądź zgnić, wytracając prędkość na auto-dedykowanych żalach. BANG! Ja właśnie jestem w tym momencie i już wiem, że nie wybrałem drugiej opcji, a wiem to dlatego, że przeżywam opisywany wyżej stan od jakiegoś miesiąca.
Pokusić się można nawet o stwierdzenie, że z tego stanu już pomału występuję, stając na równe nogi, na pewnym gruncie.

Konsekwencja

Dzisiaj będzie niezwykle krótko i treściwie - choć podejrzewam, że i tak parę wtrąceń i tasiemcowatych myśli się zdarzy. Chodzi o konsekwencję tego co mnie już zdążyło dopaść, wraz z rozpoczętym - pierwszym w życiu - rokiem akademickim. O czym mowa? A no o tym, że zapowiada się bardzo dużo pisania; przepisywania notatek z wykładu na komputer, by stały się bardziej czytelne i przejrzyste, pisania referatów, przygotowywania streszczeń poszczególnych obszarów wiedzy, jaką powinienem posiąść. Z racji tego, że me studia wymagają ode mnie niezwykle dużej ilości posługiwania się i ręką i klawiaturą, do tworzenia znaków, układających się w zdania pełne treści, będę konsekwentny i postaram się nie zrażać w wolnych chwilach pisaniem - tworząc dla sportu i własnej rozrywki kolejne strofy mej pisaniny.
Z krótkich zbyt personalnych przemyśleń - nie chciałbym prowadzić tutaj pamiętnika - mogę powiedzieć, że pierwszy tydzień studiów zapowiada się obiecująco, jednakże widzę już pewne elementy, które mogą mnie znokautować. Nie chodzi tu o to, że ja sobie mogę nie poradzić z czymkolwiek. Pff..Ja nieradzący sobie z czymś? OKSYMORON ;) Chodzi o to, że wymaganie jakim jest systematyczność, może być moją piętą achillesową, która w pewnym momencie nie wytrzyma nacisku i pęknie z głośnym: KRACH! Jednak nie ma co gdybać, trzeba się trzymać i poczekać co przyniesie przyszłość.
Na głębsze rozkminy przyjdzie czas, jednak aktualnie trzeba ustabilizować, wprawić w należyty rytm i usystematyzować swoje życie studenta. Studenta Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji.

Powrót w wielu znaczeniach (konkretnie dwóch)

To nie jest tak, że dawno nie zagłębiałem się we wnętrze własnych myśli, przedzierając się przez ciągle pojawiające się w mej głowie pytania. To nie jest tak, że porzuciłem, na czas (podobno) najdłuższych wakacji w życiu, sztukę rozważania, obserwacji i komentarzu. To jest tak, że byłem zwyczajnie zbyt leniwy na to by swe myśli formować w klarownej, dla czytelnika, formie i umieszczać je tutaj. Przyszedł czas odnowy, reanimacji, rehabilitacji oraz mobilizacji (jeszcze resocjalizacji - mojego nowego kierunku studiów) !
Trudno było mi znaleźć sposób, by z powrotem zacząć umieszczać swe myśli i słowa, złożone w pełne zdania, w tym odległym zakątku internetu. Nie miałem inwencji na to, by swój rozleniwiony tryb życia urozmaicić choćby o te parę chwil spędzonych na zapełnianiu czarnymi literami białej płaszczyzny ekranu. Jednak oczyszczenie, katharsis, wniobowstąpienie mej motywacji do pisania (przynajmniej na chwile obecną, gdy popełniam ten tekst) nastąpiło! Nastąpiło za sprawą pewnej osoby, która tak wiele dla mnie znaczy.

kambek

Zgniły odór mięsa
Napawa trupie serca
Faluje niczym wstęga
Wstęga trupia - drętwa


Tak gniją wszak sumienia
Te martwe i z kamienia
Krzyk teraz nic nie zmienia
Są tylko czcze wspomnienia


Miałem wakacje, intelektualne chyba również, szykuje się powrót; są pomysły, są szkice, będzie co czytać.

"Czym jest piękno" reblog posta z 15października 2010r. z mojego starego bloga

Czym jest piękno?
Nie wiem czym dokładnie jest piękno, nie potrafię podać definicji, ale mogę opowiedzieć o pięknie na podstawie moich refleksji.

To nie bezsenność - to strach.

Nie chce budzić się bez niej przy mnie. Nie mogę znieść świadomości, że gdy tylko otworzę oczy ujrzę jedynie promienie słońca wpadające przez brudne okno, a jej nie będzie. Odkładam sen, z godziny na godzinę, mimo iż wiem, że powinien on przyjść i pochłonąć mnie w swe nieprzewidywalne czeluści.

Złapać Pana Boga za nogi. cz.1

Jesteś po maturach/studiach; młody, pełen zapału i ambicji, planujesz swoją przyszłość. Nie wiesz tak do końca co chcesz robić w życiu - rozważasz podjęcie jakiejś pracy, żeby zarobić na wakacje, opłacić studia, zmierzyć się z pierwszą pracą czy rozpocząć zawodową karierę.

Siedzisz w domu i przeglądasz oferty w internecie, gdy nagle trafiasz na tytuł: MŁODZI, AMBITNI, BEZ DOŚWIADCZENIA. Myślisz: "Mam niewiele wiosen za sobą, żadnego doświadczenia, ale jestem mocno zdeterminowany, przez co bardzo ambiny. I got it!". Po czym wysyłasz CV. Oferty przeglądasz dalej i jako, że masz gotowe CV wysyłasz je wszędzie gdzie wystarczą dwie ręce i nogi.

Kolejnego dnia dzwoni telefon: "Dzień dobry, F&H Buisness Support (bądź jakakolwiek inna nazwa), wysłał Pan do nas swoje zgłoszenie wraz z CV w odpowiedzi na poszukiwania młodych osób do branży marketingowej, chcielibyśmy z Panem porozmawiać. Zapraszamy na rozmowę kwalifikacyjną.".

22 maja 3:43

W rękach samotności odnajduję chwilę czasu
Zasiadam i myślę
Rozwijając umysłu skręcone spirale
Oddalam się w przeszłość
By prysnąć


Nic nie chcę lecz chcę wszystko
Pragnę pragnienia
Mur blokuje tętno zgniatając serce
Głowa próbuje się wymknąć
Żegna się z sensem


Żegnam się w imię Ojca Syna Ducha
Żegnam się teraz
Żegnam się nie mówiąc dokąd idę
Żegnam się bo wiem
Że tak będzie lepiej

Jeden dzień od...właśnie, czego?

Już jutro tysiące wystraszonych maturzystów założy swoje spódnice, garnitury i wybierze się ponownie do szkoły. Misja będzie prosta: napisać pierwszą z trzech obowiązkowych matur. Stres, zjadanie paznokci, wracanie w głowie do ostatnio zaczerpniętej wiedzy, przypominanie sobie o tym czego się nie powtórzyło i to odwieczne pytanie: "jaka lektura?" .
Na szczęście mnie ten cały sajgon omija. Na szczęście bądź nieszczęście; bo ani razu nie zajrzałem do książki, nie dopracowałem żadnej ominiętej lektury, ani nie napisałem próbnego wypracowania. Mimo to wierzę, że podchodząc do tego w skupieniu i uwadze dam sobie radę, przynajmniej z podstawą. A o rozszerzenia (polski, angielski, historię) nie mam co się martwić, bo po części zdawane są one hobbistycznie.


Dni Szakala

Ostatnimi czasy mam okazję, jak to w dni wolne, obserwować i zachody słońca i wschody słońca, które nawet mimo mało malowniczego widoku za oknem dodają wiele pozytywnych wrażeń. Dzieje się tak dlatego, że zasypiam nad ranem, budząc się po południu, dzięki czemu mam całą noc dla siebie. Noce także są piękne i klimatyczne - pada ciepły deszcz. Cudownie tak siedzieć na parapecie z papierosem, skręconym z pomarańczowego tytoniu, delektując się mieszanką zapachu dymu oraz deszczu. Niestety noc wspiera także nawroty wspomnień, przypływy niechcianych refleksji i skatowaną tęsknotę. Jak to mówią: koszta wliczone w ryzyko. Tak czy inaczej jest warto.

Historia miłości, która nigdy się nie skończyła.

Oddanie jednej osoby względem drugiej jest piękne, ale tak samo jak piękne, jest także potężne i wykorzystane przeciwko potrafi zniszczyć, a w najlepszym przypadku konkretnie przypierdolić.

Przez dwa lata żyłem jedną osobą. Dosłownie. Nie liczyli się dla mnie znajomi, nie liczyła się dla mnie rodzina, szkoła, pieniądze, wygląd, nic. Tylko ona. Lecz w niej także odnajdywałem wszystko, jak mi się wtedy wydawało, co było mi potrzebne.
W ten sposób mijał piękny czas. Przepełniony on był ciężkimi rozmowami, łzami, uśmiechem, beztroską, miłością, aż w końcu bezsilnością, kłótniami i zwątpieniem. A mimo wszystko było to piękne i jako piękne będę to pamiętał.

zbyt wiele wspomnień [audio]

Audio do poprzedniego posta. Szkoda, że nie umiem tego zrobić tak jak bym chciał by to brzmiało.

zbyt wiele wspomnień

Bum, bum, bum.
Głowę zaprząta szum.
Składam dłonie razem
Tak jak wspomnienia.
Tu jestem sam,
Ale nie tam -
- Obrazy żywe jakbym miał
To co było...


Jednak sam siedzę z papierosem
Znowu mam siebie i bezsenną noc też.
Nie jestem mocny więc
Buduję mur. Wokół
To się kłębi, jak łzy w oku,
Które wystąpiły jak krople potu
Ze zmęczenia...


Spadam w dół, dystans się zwiększa.
Otwieram okno, patrzę.
Dzisiaj zwyciężam, swój strach,
Swoją samotność. Zobaczyłem,
Zamykam okno...


Spojrzałem wgłąb,
Wyciągając niepotrzebnie,
Myśli, które mówią, że było pięknie.
O tak... czuję znowu ten zapach.
Stop! Jak mogłem zapomnieć?
To co było, nie ma prawa wracać!


Buduję nowy świat!
Teraz pora bym ja,
Mimo tego, że sam, miał to co chcę.
Kocham życie, więc będę
Czerpał z niego więcej i więcej
I nigdy już, nie dam się zabijać,
Nie mam na to sił...
Wybacz.

18 lat to nie całe życie.

Koniec imprezy, po części z okazji 18-stki Lucyfera, po części spontanicznego meetingu. Ludzie zaczynają przysypiać, a alkohol przestaje smakować. Jestem zbyt zmęczony, by pić dalej, zbyt trzeźwy żeby zasnąć gdziekolwiek. Decyzja: wracam do domu.
Biorę resztę 0,2 którą leży w zamrażalniku i wychodzę. Wchodząc do windy i patrząc w lustro z Izą przeżywamy szok - szkoda, że w ogóle widzimy to jak wyglądamy. Trzeba żyć, trzeba z tym żyć i wracać do domu.
Na przystanku czekają Jędrzej i Maciek, którzy wyszli z imprezy pół godziny wcześniej. Dobrze, że Iza koordynowała powrót, co pozwoliło nam spędzić właśnie te pół godziny na wygodnej sofie.

Głaskanie kota

Jakie to niesamowicie dziwne uczucie. Dzisiaj kończę nieprzerwany ciąg 12 lat edukacji. Odbieram świadectwo i wsio! No....prawie wsio. Została jeszcze matura, a potem... wakacje, które jednak swój koniec znajdą w początku studiów. Jednak mimo wszystko jest to dosyć nietypowy dzień. Kończę edukację na poziomie, na którym jestem uważany za dziecko, czując się przez to jak idiota, a wchodzę w edukację na poziomie gdzie jestem uważany za idiotę, czując się przez to jak dziecko... /shit happens.