Moje niebo to nie miejsce, a stan umysłu.

Nie opisuje go żadna księga, ani żadne z przysłów;

Moja kuźnia pomysłów - odlot na trzeźwo,

Gdy mój high widzą ćpuny to z wrażenia blednął.

Obietnice...

...szczególnie moje, w kwestiach systematyczności są jak gadaniny polityków - niby słuchasz, kiwasz głową, nie dowierzasz, a w rezultacie i tak nie masz innej możliwości jak pokornie zaakceptować. PONAD miesiąc temu obiecałem sobie i Tobie, czytelniku, że będę pisał raz na dwa dni. Do dnia dzisiejszego powstać powinno 16 wpisów; nie powstał żaden. Morał? Nie warto zapowiadać zmiany, do póki nie zakotwiczyło się pierwszego poważnego sukcesu w trudnej drodze, pełnej wyrzeczeń i zmagań.

A teraz jestem w Tatrach...

Z prawej i lewej

    Już wczoraj otwierałem notatnik, by zacząć pisać, lecz wczoraj wygoniła mnie późna pora. Dzisiaj z kolei przywodzi mnie tutaj zwykłe postanowienie: będę pisał do dwa dni. Chore, nielogicznie postanowienie! Jaki sens ma pisanie - na siłę oraz mimo wszystko - co konkretny czas?! Być może nauczy mnie to trochę systematyczności, której zabrakło mi w drugim semestrze i której brak przyprowadził problemy...zupełnie niepotrzebne; pewne jest, że można było ich uniknąć. A więc, piaskarze, do roboty!


Nie warto pomagać?

-----------------------------UWAGA! INSPIROWANE ŻYCIEM-----------------------------
  Siedzisz swobodnie i komfortowo we własnym domu, wzrok wbity w jasny ekran komputera. Twój mózg przetwarza informacje docierające do Ciebie wyłącznie przez narząd wzroku, a ruchy ograniczają się do kończyn górnych. Działasz - przynajmniej tak Ci się wydaje. Jesteś niemym widmem człowieka, którego świadomość połączona jest ze świadomością milionów innych użytkowników internetu; zbiorowy byt - coś czego bardzo boję się po śmierci. Nie neguję pozytywnych aspektów internetu, nie chcę wyliczać też jego negatywów, jednak pragnę nawiązać tym samym do trendu internetowego pomagania, który zrodzony został, jako jedno z wielu następstw social media.

Jak powstał pewien człowiek

W ramach wprawiania się w pisanie fabularne, powstało takie ot opowiadanie. Z pewnością dla wielu będzie oderwane z kontekstu, jednak mam nadzieję, że poczujecie klimat; nie wszystko może być podane na tacy!

NARODZINY N


Jam przeciwko książkom!

Po pierwsze: Jak widać, galaktyka poszła w odstawkę na rzecz mojego ryja w makro; nigdy nie sądziłem, że znam się na marketingu, lecz postanowione: nowa szata graficzna.
Po drugie: Po prawej mnóstwo opcji umożliwiających śledzenie - zapraszam.
Po trzecie: Róbcie szlachetne paczki, bo to już ostatni dzwonek.
Po czwarte: Pierwszy opublikowany na YT utwór z moim tekstem, co prawda tylko refren, ale wkrótce będą inne nowości: http://youtu.be/OPFo8pe1_Yc
Po piąte: Szukamy ciągle sponsora dla Kreuj nie psuj. Jeśli ktoś może pomóc, to zapraszam do kontaktu. 
Po szóste: Nienawidzę wyliczanek poprowadzonych w ten sposób.

"Jam przeciwko książkom!" - tak też brzmi tytuł tego oto wpisu, dlatego też już spieszę ze strumieniem swych przemyśleń.

Ekshibicjonizm MAKSYMALNY

Parę osób powiedziało mi kiedyś, że uprawiam tutaj swego rodzaju ekshibicjonizm emocjonalny, czemu dosyć pewnie i jednoznacznie zaprzeczyłem, zdając się na to iż kontroluję treści tutaj udostępniane, wręcz kreuję obraz siebie, nie zdradzając koncepcji mnie. Nie sugeruję w żaden sposób nieszczerości, bo to co piszę jest szczere, jednak zaznaczam, że trafiają tutaj przede wszystkim opinie, dywagacje na różne tematy, a popierane czasem osobistymi "wyrzutami" mają tylko zyskać na sile. Jednak te "wyrzuty" są kwestiami, które ma szanse poznać każdy kto mnie zna i przebywa w moim towarzystwie i nie jest to kwestia mojej egzaltacji.
Ale! Ale, ale, ale, przyszedł ten moment kiedy napiszę coś tak osobistego jak nigdy, poza listami i wierszami. Napiszę to w pewien sposób z konieczności, a jako, że będzie już napisane to nic nie stoi na przeszkodzie, by to opublikować tutaj. Napiszę esej na psychologiczne koncepcje człowieka, w którym przeanalizuję swoją własną inteligencję emocjonalną. Będzie się działo, chyba...

Krążenie

Spragniony wytwór wyobraźni wypełza każdym otworem Twojego ciała. To obleśne, gdy patrząc prosto w moje oczy, cuchniesz pragnieniem. Odpierdol się!